Busz po polsku" jest zbiorem moich krajowych reportaży, z końca lat 50., kiedy pisałem w tygodniku "Polityka". Byłem młodym, początkującym reporterem tuż po studiach i fascynował mnie reportaż - wyprawy w teren, poznawanie nowego świata, jakim była dla mnie polska prowincja z wszystkimi jej problemami. Polska prowincja była wtedy bardzo uboga, żyło się na niej trudno, źle. Ja to po prostu chciałem opisać. Te reportaże najpierw ukazywały się w "Polityce". Zebrało się ich tyle, że dostałem propozycję z wydawnictwa "Czytelnik" żeby je wydać w formie ksiażki. Ukazała się podczas mojego pobytu w Afryce. To był mój debiut.Pisałem o Polsce, która mnie najbardziej fascynowała, to była prowincja, wieś, małe miasteczka. Ja sam pochodzę z małego miasteczka, z Kresów, i ten rozmiar małego miasteczka, to jest coś takiego, co najbardziej odpowiada mojej mentalności, mojej wrażliwości. To jest taka ludzka przestrzeń, którą można obejść w czasie jednego spaceru, gdzie się wszyscy znają.W "Buszu po polsku" jest Polska taka, jaką naprwdę była w latach 50. To były czasy reportażu, a my ustanowiliśmy jego polską szkołę. Reportaż mówi o jednostkowych historiach, daje jednostkowe przykłady, a w takim jednostkom wymiarze wolno było to wszystko krytykować i opisywać w czarnych barwach. Reportaż kwitł, ponieważ spotykał się ze zrozumieniem naszych czytelników, którzy dobrze wiedzieli, o czym się pisze i co chcemy przez to powiedzieć. Życie reportera wiązało się z biedą. Reporter musiał jechać w teren i spać w stogach siana, bo przecież nie było wtedy żadnych hoteli. Prowadziliśmy szare, ubogie życie. Ale to nam się bardzo podobało i dawało wielką satysfakcję.Kilka reportaży z "Buszu po polsku" jest nadal przedrukowywanych w różnych antologiach, bo nasza wieś tak naprawdę niezupełnie się jeszcze zmieniła.Ryszard Kapuściński
Busz po polsku" jest zbiorem moich krajowych reportaży, z końca lat 50., kiedy pisałem w tygodniku "Polityka". Byłem młodym, początkującym reporterem tuż po studiach i fascynował mnie reportaż - wyprawy w teren, poznawanie nowego świata, jakim była dla mnie polska prowincja z wszystkimi jej problemami. Polska prowincja była wtedy bardzo uboga, żyło się na niej trudno, źle. Ja to po prostu chciałem opisać. Te reportaże najpierw ukazywały się w "Polityce". Zebrało się ich tyle, że dostałem propozycję z wydawnictwa "Czytelnik" żeby je wydać w formie ksiażki. Ukazała się podczas mojego pobytu w Afryce. To był mój debiut.Pisałem o Polsce, która mnie najbardziej fascynowała, to była prowincja, wieś, małe miasteczka. Ja sam pochodzę z małego miasteczka, z Kresów, i ten rozmiar małego miasteczka, to jest coś takiego, co najbardziej odpowiada mojej mentalności, mojej wrażliwości. To jest taka ludzka przestrzeń, którą można obejść w czasie jednego spaceru, gdzie się wszyscy znają.W "Buszu po polsku" jest Polska taka, jaką naprwdę była w latach 50. To były czasy reportażu, a my ustanowiliśmy jego polską szkołę. Reportaż mówi o jednostkowych historiach, daje jednostkowe przykłady, a w takim jednostkom wymiarze wolno było to wszystko krytykować i opisywać w czarnych barwach. Reportaż kwitł, ponieważ spotykał się ze zrozumieniem naszych czytelników, którzy dobrze wiedzieli, o czym się pisze i co chcemy przez to powiedzieć. Życie reportera wiązało się z biedą. Reporter musiał jechać w teren i spać w stogach siana, bo przecież nie było wtedy żadnych hoteli. Prowadziliśmy szare, ubogie życie. Ale to nam się bardzo podobało i dawało wielką satysfakcję.Kilka reportaży z "Buszu po polsku" jest nadal przedrukowywanych w różnych antologiach, bo nasza wieś tak naprawdę niezupełnie się jeszcze zmieniła.Ryszard Kapuściński
Be the FIRST to rate this book!